czwartek, 20 marca 2014

Wspomnienia.

Pamiętasz M jak się poznaliśmy na czacie ? Na pewno pamiętasz bo to Ty jakimś dziwnym trafem nie dawałeś mi żyć. Nie mogłam spać po nocach więc swoją bezsenność zabijałam na portalu społecznościowym, a Ty ? Punkt trzecia w nocy pisałeś do mnie o różnych dziwnych rzeczach, śmiałeś się z mojego nicku . Okazało się, że oboje przechodzimy etap leczenia ran po rozstaniu . Przeszliśmy na komunikator, pisaliśmy godzinami o wszystkim, stopniowo się poznawaliśmy .Zalany dzwoniłeś lub wypisywałeś sms-y po nocach, a z rana zawsze za to przepraszałeś. Czekałeś kiedy przyjadę do siostry na wakacje, które zamieniły się w stały pobyt.
Pierwsze spotkanie było nie co dziwne, czułam jakbyśmy się znali kilka lat chodź dało się wyczuć nutę nieznajomości . Po tym przeżyciu kontakt się zachował chodź nie  z taką energią jak wcześniej - do dnia kiedy okazało się, że przeprowadziłeś się i mieszkasz w moim bloku. Wszystko wróciło , pojawiła się między nami zażyłość. Pokochaliśmy się, ale nie jako para, ale jako rodzeństwo, była twoją małą siostrzyczką, której nie miałeś. Widywaliśmy się codziennie, pomogłam Ci ogarnąć nowe mieszkanie, oglądaliśmy wspólnie filmy. Pamiętam jak zawsze proponowałeś mi kolację, ja zawsze odmawiałam , a Ty się irytowałeś. Kiedy w końcu się przełamałam i zjadłam z Tobą posiłek, Ty pobiegłeś do kalendarza i zapisałeś to jako ważne życiowe wydarzenie. Uwielbiałam nasze wspólne nocne spacery tylko po piwo do nocnego, które kończyły się tak, że siadaliśmy na ławce lub szliśmy na plac zabaw by się pobujać i dzieliśmy się naszymi tajemnicami, patrzyliśmy w gwiazdy... Było pięknie.
Nigdy nie krytykowałam Cię za twoje przygody erotyczne z  kobietami, tylko jedna z takich zabaw mogła skończyć się ciążą, a wtedy i między nami nastąpił kryzys. Wyżywałeś się na mnie za swoja nieodpowiedzialność bolało mnie to... Milczałam bo wiedziałam, że jest Ci strasznie trudno- wspierałam Cię. Na szczęście był to głupi żart twojej panienki, ale nasze relację zaczęły się sypać.
 Kolejnym zgrzyt nastąpił w moje urodziny, kiedy zabrałeś A, ze sobą do pracy wiedząc, że zaraz po moim święcie jedzie do Niemiec. Obiecałeś , że szybko się uwiniecie , a okazało się że przegotowania spadły całkowicie na mnie. Płakałam i układałam jedzenie, a Ty z tego nic sobie nie zrobiłeś. Jednak obaj mnie przeprosiliście i dobrze bawiliśmy się na imprezie do pewnego momentu... Zostaliśmy tylko w trójkę lekko wcięci , chciałam wyjaśnić tę sytuację, ale Ty mnie olałeś, stanąłeś po stronie A i nie widziałeś w tym żadnego problemu. Coś pękło we mnie i kazałam wam się wynosić, Ty myślałeś, że to żart. Dostrzegłeś w moich oczach, że nie żartuję i z niedowierzaniem wyszedłeś, a mój związek z A wisiała na włosku. Lecz Ty nic sobie z tego nic nie zrobiłeś i poleciałeś na  kolejny podbój. Z rana kiedy wytrzeźwieliśmy, wszystko wróciło do normy - bynajmniej tak mi się wydawało. A wyjechał, my widywaliśmy się znacznie rzadziej, kontakt uciekał nam przez palce... Pewnego dnia zobaczyłeś mnie na ulicy, ja Cię nie poznałam bo był ciemno i nie byłeś sam. Podbiegłeś chwilę pogadałeś i uciekłeś bo widziałeś łzy w moich oczach. Zadzwoniłeś na chwilę zmartwiony moim stanem, ale nie miałeś czasu na rozmowę.
 Wszystko się popsuło, kiedy wyjechałeś na te kilka dni do Niemiec. Wróciłeś cholernie zmieniony... Inny. Nie byłeś już jak mój M, mój starszy brat... Byłeś obcy. Kontakt się urwał bo próbowałeś wymienić mnie na moją starszą siostrę. Jak zabawkę... Tylko w trudnych chwilach wracałeś do mnie bo wiedziałeś, że Ona Cię nie zrozumie, ale i ją odstawiłeś na bok...
W styczniu traf chciał, że potrzebowałam gwoździ, powinnam pójść po nie do sklepu , ale zadzwoniłam do Ciebie. Powiedziałeś , że jak tylko wrócisz z pracy to mogę przyjść. Kiedy byłam u Ciebie wszystko wróciło , siedzieliśmy jak za dawnych czasów. Umówiliśmy się na drugi dzień na piwo... Olałeś mnie. Kiedy się o nie upomniałam, powiedziałeś, że owszem moje piwo jest w sklepie... Wtedy ja nie wytrzymałam i wykrzyczałam Ci, że następnym razem moja pomoc też będzie w sklepie. Rzuciłam słuchawką. Na drugi dzień zadzwoniłeś do mnie , ale uznałeś, że jestem obrażona i rozłączyłeś się. Od tamtej pory między nami trwa cisza, którą trudno przerwać. Powodem twojej zmiany był związek, który przede mną zataiłeś, bo jesteś z dziewczyną która próbowała wrobić Cię w dziecko. Dowiedziałam się o nim z Facebook'a... Jedyne co zostało z tej więzi to pustka. Życzę szczęścia na nowej drodze życia M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz